Rosnące ceny paliw mogą w najbliższym czasie poważnie uderzyć w branżę transportową i całą gospodarkę. Przedstawiciele środowiska przedsiębiorców i przewoźników ostrzegają, że sytuacja zaczyna przypominać najtrudniejsze okresy ostatnich lat pandemię COVID-19 oraz początek wojny w Ukrainie. Jak wskazuje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, przedsiębiorcy są już przyzwyczajeni do funkcjonowania w warunkach kryzysowych, jednak obecne napięcia geopolityczne i wzrost cen paliw mogą mieć szybkie i odczuwalne skutki dla całej gospodarki. Wyższe koszty paliwa przekładają się bezpośrednio na koszty działalności wielu branż od transportu i logistyki po handel i usługi. Ekspertka podkreśla, że nie chodzi o oczekiwanie od rządu rozwiązania globalnych problemów, lecz o wsparcie dla przedsiębiorców na poziomie krajowym. W jej ocenie konieczny jest dialog oraz przygotowanie programów osłonowych dla przewoźników drogowych, którzy stanowią jeden z filarów polskiej gospodarki.
Wzrost cen paliw może również wywołać tzw. efekt drugiej rundy, czyli przenoszenie rosnących kosztów działalności na ceny towarów i usług. Oznacza to, że droższy transport przełoży się na wzrost cen produktów od żywności po inne dobra codziennego użytku. Zdaniem Mojsiuk, skala tego zjawiska może być znacząca, ponieważ już pierwsze podwyżki kosztów okazały się wyższe niż oczekiwano. Na dramatyczną sytuację branży zwraca uwagę także Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych. Jak podkreśla, skierowana do premiera petycja jest wyrazem obaw o przyszłość sektora transportowego. Branża od lat zmaga się z presją kosztową oraz regulacjami unijnymi, a obecny wzrost cen paliw dodatkowo pogarsza jej kondycję.
Według przedstawicieli przewoźników już teraz widać pierwsze skutki część firm decyduje się na ograniczanie działalności, zawieszanie kursów czy redukcję zatrudnienia. Coraz częściej przedsiębiorcy szukają również wsparcia prawnego, aby przetrwać w warunkach rosnących kosztów. Matulewicz porównuje obecną sytuację do pierwszego kwartału lat 2020 i 2022, czyli okresów szczególnie trudnych dla branży transportowej. W jego ocenie bez zmian i wsparcia sytuacja wielu firm może się pogorszyć na tyle, że zagrożone będzie ich dalsze funkcjonowanie. Na możliwe rozwiązania wskazuje mecenas Michał Gajda, który przypomina, że polskie prawo przewiduje mechanizmy reagowania na nadzwyczajne zmiany warunków gospodarczych. W sytuacji, gdy nieprzewidziane zdarzenia takie jak konflikty zbrojne, zerwanie łańcuchów dostaw czy gwałtowny wzrost cen surowców powodują poważne zaburzenie równowagi kontraktowej, możliwe jest zastosowanie tzw. klauzuli nadzwyczajnej zmiany stosunków.
W praktyce oznacza to, że sąd może zmienić warunki umowy, wysokość świadczenia, a nawet doprowadzić do jej rozwiązania. Kluczowe jest jednak wykazanie realnego wpływu tych zdarzeń na konkretny kontrakt i możliwość jego wykonania. Obecna sytuacja pokazuje, że branża transportowa ponownie znalazła się pod silną presją kosztową. Wzrost cen paliw może nie tylko ograniczyć możliwości rozwoju firm, ale w wielu przypadkach zagrozić ich dalszemu funkcjonowaniu.
Źródło: Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie
Utworzona: 2026-03-19
